21 lat po gangsterskiej egzekucji ‘Oczko’ będzie miał w Szczecinie nowy proces

0
372

Marek M. “Oczko” w latach 90. kontrolował przestępcze interesy Szczecina, a Marek D. “Duduś” był jego prawą ręką. Choć odsiedzieli już swoje, przeszłość do nich wróciła – będą mieli nowy proces za zlecenie gangsterskiej egzekucji 21 lat temu
W kwietniu przed szczecińskim sądem okręgowym rozpocznie się proces “wysokiego ryzyka”, który będzie zabezpieczany przez policyjnych antyterrorystów.

Na ławie oskarżonych zasiądzie były boss przestępczego podziemia w Szczecinie Marek M. “Oczko” oraz jego wierny druh, niegdyś prawa ręka w gangu – Marek D. “Duduś”. Obaj mają za sobą kilkanaście lat spędzonych za kratami za kierowanie gangiem, rozbitym w 1998 r. przez CBŚ.

Po wyjściu na wolność prowadzili interesy paliwowe.

Gangsterska przeszłość wróciła do nich w grudniu 2014 r. Policjanci z poznańskiego CBŚ zatrzymali wtedy szczecinian pod zarzutem podżegania do dwóch zabójstw.

Proces, w którym wystąpi wielu świadków to szansa na wyjaśnienie kilku tajemnic gangsterskiego podziemia lat 90.

Masakra w El Chico

W lipcu 1995 r. nad ranem do klubu El Chico w Poznaniu weszło trzech mężczyzn mówiących po rosyjsku. Dokonali egzekucji. Od ciosów nożem zginął ochroniarz. Drugi, postrzelony w brzuch i uda, został ciężko ranny. Sprawców nie udało się wtedy ustalić. Przełom nastąpił dopiero kilka lat temu, gdy w Niemczech zatrzymano pochodzącego z Tadżykistanu Aleksandra S. Jego odciski palców były na paczce papierosów pozostawionej w El Chico.
W 2013 r. Niemcy zgodzili się na ekstradycję S. Tadżyk nie przyznawał się do winy. Wiosną 2014 r. w poznańskim sądzie zaczął się, a rok później zakończył jego proces. Aleksander S. został skazany na 25 lat więzienia. Jak ustalono, Tadżyk miał postrzelić jednego z ochroniarzy w nogi. A pozostali egzekutorzy (nie ustalono ich tożsamości, choć na pudełku papierosów były także ich odciski) dobili go nożem. Drugi ochroniarz też miał zginąć, ale sprawcy się spłoszyli.

Tadżyka obciąża jego rodak. To jego zeznania, ale także kilku szczecińskich świadków są trzonem aktu oskarżenia przeciwko “Oczce” i “Dudusiowi”, który trafił do Sądu Okręgowego w Szczecinie. Ze śledztwa wynika, że “ekipa”, która dokonała masakry w El Chico, pracowała właśnie dla nich.

Zabójstwo przy ul. Malczewskiego

Przed katowickim sądem dobiega końca proces “Oczki”, który odpowiada tam za zlecenie zabójstwa białorusina Wiktora Fiszmana.

Fiszman, uważany za szefa białoruskiej mafii, został zastrzelony w biały dzień w Szczecinie przy ul. Malczewskiego w styczniu 1997 r.

Według prokuratury, decyzja o zlikwidowaniu Białorusina zapadła w marcu 1996 r. podczas zebrania ludzi z kierownictwa gangu “Oczki” na parkingu pod Szczecinem. “Oczko” chciał, aby Fiszman zginął “z fasonem”, na ulicy – tak, aby jego śmierć była przestrogą dla innych przestępców ze Wschodu. Zadecydował, że wyrok wykona ktoś z zewnątrz.

Wykonania egzekucji podjął się Zdzisław Ł., cyngiel śląskiego gangu kierowanego przez Janusza T. “Krakowiaka” (“Krakowiak” wziął za to od “Oczki” 100 tys. zł, Zdzisławowi Ł. dał jedną piątą tej kwoty).
Zdzisław Ł. został za to zabójstwo i inne zbrodnie skazany na dożywocie, “Krakowiak” za kierowanie śląskim gangiem i całą litanię ciężkich przestępstw – na 25 lat więzienia, podobnie jak “Oczko”.

Ten wyrok został jednak uchylony, a sprawa skierowana do ponownego rozpoznania. Proces powinien zakończyć się w marcu, jeszcze przed rozpoczęciem szczecińskiego procesu.

Ferajna z ul. Żabiej

Na początku lat 70. “Oczko” , pochodzący z ul. Żabiej (z tej samej ulicy wywodziła się część członków jego gangu), był chłopcem z ferajny grasującej po Żelechowej.

Na przełomie lat 70. i 80. został bramkarzem w najmodniejszej w czasach PRL szczecińskiej dyskotece Mała Scena Rozrywki. W nowych czasach, w półświatku zrobił błyskawiczną karierę. Proces “Oczki” i jedenastu jego współpracowników dowiódł, że w latach 90. jego organizacja kontrolowała już prawie wszystkie przestępcze interesy w północno-zachodniej Polsce. “Oczko” przyjaźnił się z bossami “Pruszkowa”, jeździł kanarkowym ferrari, mieszkał w luksusowej rezydencji w Komorowie pod Warszawą i prowadził również legalne interesy.

Jednym z nich była wódka “Kremlowska”, która produkował Ricardo Fanchini (niegdyś Ryszard Kozina), który kończy właśnie odsiadywać wyrok 10 lat więzienia wydany w Nowym Jorku za przemyt kokainy.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ