ZBIGNIEW STONOGA – cykl felietonów

4
1249

Właściwie od czego się zaczęło?

W 2002 roku pan Stonoga został umocowany do windykacji dłużników Coloseum, ponieważ Skarb Państwa udzielał gwarancji na działalność operacyjną konsorcjum finansowo-inwestycyjnego Coloseum Józefa Jędrucha. Jak mówi portalowi wGospodarce.pl pan Zbigniew Stonoga, był przekonany, że otrzyma materiały źródłowe wskazujące, że ktoś coś w Coloseum kupił i za to nie zapłacił. Wnioskował, że będą to obrazowały faktury, z którymi pójdzie do sądu, dostanie nakaz zapłaty z którym pójdzie do komornika i w ten sposób będzie windykował ludzi związanych z biznesem. Okazało się, że Józef Jędruch, który miał okraść Skarb Państwa na 300 mln. zł., podzielił się tymi pieniędzmi z wieloma politykami zajmującymi w tamtym czasie kluczowe stanowiska w państwie. Było to z tytułu przedpłaty, zaliczki, zadatku etc., bez żadnych konkretnych celów. Dowodem iż takie rzeczy istniały, mają być odcinki zrealizowanych czeków gotówkowych, więc nie były to dokumenty kasowe, przelewy, tylko – jak powiedział pan Stonoga – czeki gotówkowe. A te czeki poszczególni politycy mieli realizować fizycznie w okienku bankowym. W ciągu dwóch miesięcy windykował kwotę 171 mln. zł. i chwilę po tym zdarzeniu został wysłany na placówkę do Niemiec. Kiedy wyjeżdżał z Polski nie wiedział nic o postawionych mu zarzutach.

Jak utrzymuje, gdy tylko dowiedział się o tym, że jest poszukiwany, wrócił do Polski. Tam trafił do aresztu i przesiedział w nim prawie 2,5 roku. Mimo wielu zarzutów, nie udowodniono mu nic. Stwierdzono, że nie spłacił karty kredytowej, którą miał w czasie zatrzymania. Było to 19 tys. zł. W związku z tym zasądzono mu 3,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Jak podkreśla pan Stonoga, zastosowano w uzasadnieniu wyroku przepisy artykułu 64., który dotyczy recydywistów. Zaś pan Zbigniew Stonoga mówi, że nigdy nie był wcześniej skazany.

Chamstwem do wolności i do biznesu

Zamojski przedsiębiorca twierdzi, że dzięki chamstwu i brakowi kultury udało mu się wyjść na wolność. Prokurator generalny 26. marca 2006 roku wniósł kasację na korzyść pana Zbigniewa, którą uznał Sąd Najwyższy za uzasadnioną. Ten zaś zobowiązany do wysłania zwolnienia w trybie natychmiastowym – według słów pana Stonogi – czekał z wysłaniem dokumentu pół roku.

Potem pan Zbigniew wyszedł ze świata polityki i zajął się tylko biznesem. Handlował używanymi samochodami. Kupił w Zamościu nieruchomość, będącą salonem samochodowym. Opłacił także podatek VAT. Według przedsiębiorcy, kwota wnosząca 1,9 mln. zł. powinna mu zostać zwrócona. Bez uzasadnienia, Urząd Skarbowy wstrzymał wypłatę, w związku z czym pan Stonoga musiał zwolnić pracowników. Wywiesił także słynny wówczas baner z napisem Wypierydolił nas Urząd Skarbowy W-wa Targówek na kwotę 1 900 000 zł. Dziękujemy ci zas***a Polsko [pisownia oryg., cenz. Red.].
Poprzednia działalność pana Stonogi

Pan Zbigniew już wcześniej słynął z udziału w głośnych sprawach. Na początku 2003 roku w siedzibie Agory zorganizowana została konferencja prasowa. Miało to związek z tzw. aferą Rywina. Do redakcji przyszło także pismo z Samoobrony.
Dokument jest dość idiotyczny, aż się naprawdę trochę wstydzimy o nim mówić. Dokument pochodzi mianowicie z klubu parlamentarnego Samoobrony. Otóż z klubu parlamentarnego Samoobrony wpłynął do prokuratury list pana Stonogi, o którym ja nigdy w życiu do wczoraj nie słyszałem, a który oskarża pana Adama Michnika o to, że namawiał tego pana Stonogę do artykułu autoryzowanego – nie wiemy, co to znaczy [ja również –
który ma skompromitować Leszka Millera. Dlaczego, i rzecz – podaje pan Stonoga dokładną datę – rzecz się miała dziać tam w Nowym Domu Poselskim. Michnik nigdy w życiu nie widział pana Stonogi, a w domu poselskim, jak wczoraj nam powiedział, od kilku lat nie był – powiedział ówczesny wicenaczelny Gazety Juliusz Rawicz.

Także wypowiedź ówczesnego szefa Samoobrony jest bardzo ciekawa.

W związku z informacjami prasowymi o działaniach Pana Zbigniewa Stonogi dotyczących jego kontaktów z osobami zamieszanymi w sprawę płatnej protekcji informuję, iż Pan Zbigniew Stonoga nigdy nie był, ani nie jest moim doradcą. Nie był i nie jest doradcą Klubu Parlamentarnego Samoobrona RP i nigdy w klubie ani w partii Samoobrona RP nie pracował. Działania pana Zbigniewa Stonogi w żadnym stopniu nie były przedmiotem mojego zainteresowania – napisał w swoim oświadczeniu ś. p. Andrzej Lepper.

Co pan Stonoga chciał wówczas osiągnąć? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Inną sprawą jest oddalony wniosek pana Zbigniewa o odszkodowanie za czas aresztu. Domagał się od państwa co najmniej miliona złotych za każdy dzień przebywania w areszcie. Nigdy wcześniej nikt nie domagał się takiej kwoty. Wniosek został oddalony. Co ciekawe, przedsiębiorca złożył wówczas wniosek o wyłączenie sędziów z rozprawy (sic!), bo byli zbyt uśmiechnięci, co wzbudzało w panu Zbigniewie podejrzenie o stronniczość. Wniosek został oddalony, ponieważ do czasu zakończenia śledztwa – zdaniem sądu – nie może być mowy o żadnym odszkodowaniu.
Jak widzimy, pan Zbigniew Stonoga walczył o niemałe pieniądze. De facto chciał wywalczyć ponad 1 mld. zł (sic!). Jak można się też dowiedzieć z archiwalnych tekstów Wyborczej z 2007 roku, przedsiębiorca miał wcześniej być karany za wyłudzenia i oszustwa. Jednak czy rzeczywiście został skazany za takowe – nie udało mi się znaleźć informacji. To jednak może łączyć się ze wspomnianym wcześniej przez przedsiębiorcę artykule 64. Jak już wspomniałem, nie znalazłem informacji o wcześniejszych wyrokach na panu Zbigniewie.

Ponadto donos pana Stonogi był podstawą do wszczęcia postępowania prokuratury w sprawie rzekomego ujawnienia informacji przez Leszka Millera. Donos z 8. stycznia 2003 r. miał być lakoniczny. Stonoga napisał, że w listopadzie 2002 r. spotkał się z Adamem Michnikiem w Nowym Domu Poselskim. Michnik miał mu wtedy zaproponować napisanie artykułu o problemie Stonogi z wyegzekwowaniem od Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych zapłaty miliona złotych za jakieś „bonusy”. W zamian Stonoga miał wymyślić coś, by skompromitować Millera, „wmanewrowując” go w sprawę swojej transakcji z WSiP.

Po miesiącu prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania uznając donos za niewiarygodny. Oficjalnie powodem tej odmowy był brak dowodów przestępstwa. Nieoficjalnie zaś mała wiarygodność donosiciela. Stonoga znany był wówczas z tego, że zgłaszał się do prokuratur prowadzących głośne śledztwa twierdząc, że ma ważne informacje. W 2006 roku media obiegła informacja, że do prokuratury w Białymstoku, która prowadziła śledztwo w sprawie tzw. Grupy Trzymającej Władzę, która stała za Rywinem, zgłosił się nowy, przełomowy świadek. Okazało się, że był to pan Zbigniew Stonoga, więc prokuratorzy studzili zapał dziennikarzy. Gdy jeden z warszawskich prokuratorów publicznie podważył wiarygodność Stonogi, ten doniósł o próbie wymuszenia przez prokuratora łapówki.

Więc o co chodzi w tym wszystkim?

Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Z pewnością pan Zbigniew Stonoga dobrze robi walcząc z nieludzkim aparatem fiskalno-biurokratycznym. Jednak nie daje mi spokoju bezkrytyczne „stawanie murem” niszowych portali za przedsiębiorcą, bez uwzględnienia jego przeszłości.

Czemu pan Zbigniew Stonoga zapowiadał, że ujawni dowody, a tego nie zrobił? Czemu nagłośniona akcja puszczania filmu nie odbyła się? Czy pan Zbigniew Stonoga jest rzeczywiście solą w oku polityków, posiadającym groźne dla III RP informacje, czy po prostu przedsiębiorczym człowiekiem, który zyskał za duży rozgłos i sam teraz do końca nie wie, co zrobić?

I na koniec, jeśli słowa pana Zbigniewa o udziałach pana Jędrucha w akcjach firmy ś. p. Gudzowatego są prawdziwe, to czy i jaki związek z tym wszystkim ma rosyjski Gazprom? Obawiam się, że odpowiedzi nie poznamy zbyt szybko.

TAK jak odpowiedzi na temat innych ” akcji i przedsiewziec ” Pana Stonogi .

4 KOMENTARZE

  1. Jak coś dodajesz to sprawdz, chyba że kopiujesz z szmatławca fakt pl.
    Ktoś pisał poprzednio o 400 mil, sprawdz w tekście lub w Google. po cholere wracać do tego co już było napisane. Dlaczego osoba piszaca pierwszy artykuł nie kontynuuje?

  2. Skąd informacje ze nie kontynuuje ten co pierwszy napisał materiał? Czyżbyśmy ” kreta ” w filmie mieli?
    Są różne hipotezy….
    Jedną z nich jest ze poprostu ” siana zabrakło ”
    Tak jak u Stonogi wpadły do ” nas ” służby i co nieco poblokowaly…. Ale to tylko kolejne życiowe doświadczenie, lecimy dalej swoją drogą

ZOSTAW ODPOWIEDŹ