Czy jesteś alkoholikiem? Zrób test

0
449

Nie jestem profesjonalistą (lekarzem, psychologiem, terapeutą), nie reprezentuję Wspólnoty AA – jestem tylko niepijącym alkoholikiem, a prezentowane tu treści są wynikiem moich osobistych przeżyć i doświadczeń.

Od kilkudziesięciu minut słuchałem cierpliwie strasznej historii o dyrektorze, autokracie i szubrawcu, który tak w ogóle na niczym się nie zna, za to traktuje swoich podwładnych jak chłopów pańszczyźnianych albo i gorzej, o żonie oziębłej i w ogóle mało małżonkiem zainteresowanej (pewnie kogoś ma), o synu, niewdzięcznym szczeniaku, nie umiejącym docenić poświęcenia ojca, który kupił mu niedawno kapitalną, drogą grę – gra okazała się komputerowa, chłopak komputera nie ma, tylko konsolę do gier, ale w końcu każdy może się pomylić, a fakt, że dokonywał zakupu na lekkim rauszu nie ma tu nic do rzeczy. Dalsza opowieść dotyczyła durnych przepisów skarbowych i podatkowych, bezczelności pracowników służby zdrowia, arogancji urzędników… był w niej także alkohol, ale jakoś mało widoczny, gdzieś w tle, jako naturalny w tych warunkach sposób na odreagowanie stresu, na frustrację, na złość i rozczarowanie.

Kiedy zaczął zmierzać w kierunku oceny lokalnej drużyny piłkarskiej, wstrzeliłem się w ten słowotok z pytaniem: “od dawna już wiesz?”.  Zapadła cisza, w której obserwowałem zaciśnięte usta, nerwowe przełykanie śliny, pulsującą żyłkę na skroni. Taka walka z sobą samym bywa naprawdę trudna…
– Co od dawna już wiem? – zapytał najwyraźniej żywiąc jeszcze rozpaczliwą
nadzieję, że może pytam nie o TO, może chodzi mi o coś innego.
– Od jak dawna już wiesz, że jesteś alkoholikiem? – wypaliłem prosto z mostu, bo czas na owijanie w bawełnę i delikatność się skończył.
Znowu długa chwila ciszy, spuszczony wzrok, poszarzała twarz i wreszcie wykrztuszona przez ściśnięte gardło odpowiedź – od dwóch lat…
Tę potyczkę wygrał. Co będzie dalej? Kto to wie? W każdym razie pojawiła się nadzieja.

Takich i podobnych rozmów przeprowadziłem wiele. Zwykle dochodzi do nich, bo ktoś z moich znajomych ma znajomego, który ma znajomego, który… ma wątpliwości i chciałby pogadać z kimś poleconym, w kawiarni, a nie od razu z lekarzem w poradni odwykowej.

Czasem kłamią, twierdzą, że sprawa dotyczy szwagra, przyjaciela, brata – rozumiem i nie obrażam się. Pierwszych takich opowieści słuchałem do końca, ale teraz przerywam w stosownym momencie, w sposób podobny do opisanego wyżej. Przerywam, bo wiem już, co będzie dalej, wiem też, o co naprawdę chodzi, po co przyszli. A przyszli, żeby samym sobie udowodnić i wykazać, że to nie alkohol, nie picie jest problemem, że to zły świat, ludzie, sytuacje. Sobie mogą to wmawiać do woli, ale nie zgadzam się już, żeby do tych racjonalizacji, do zakłamywania rzeczywistości, wykorzystywali mnie.

Czasem sugeruję wyszukanie sobie w Internecie i przeprowadzenie jakiegoś testu, ale ja nie mam do nich zbyt wielkiego przekonania.

Światowa Organizacja Zdrowia najbardziej poleca test AUDIT (Alcohol Use Disorders Identification Test), ale składa się on z wywiadu oraz badania klinicznego, a ocena powiększenia wątroby, unaczynienia skóry, drżenia języka, czy wartości gamma-glutamylo-transferazy wykracza poza możliwości laika. Ciekawy jest test MAST (Michigan Alcoholism Screening Test), składający się z 25  pytań oraz bardzo krótki test CAGE, który przytaczam (wszystkie te testy oraz wiele jeszcze innych znaleźć można w Internecie).

CAGE (klatka)

1. Czy zdarzyły się w Pana/Pani życiu takie okresy, kiedy odczuwał(-a) Pan/Pani konieczność ograniczenia swego picia?

2. Czy zdarzało się, że różne osoby z Pana/Pani otoczenia denerwowały Pana/Panią uwagami na temat Pana/Pani picia?
3. Czy zdarzyło się, że odczuwał(-a) Pan/Pani wyrzuty sumienia lub wstyd z powodu swojego picia?
4. Czy zdarzało się Panu/Pani, że rano po przebudzeniu pierwszą rzeczą było wypicie alkoholu dla uspokojenia nerwów lub postawienia się na nogi (picie na pusty żołądek)?

Nazwa testu pochodzi od pierwszych liter najważniejszych słów w pytaniach, oczywiście w wersji angielskiej: Cut – redukować, Angry – zły, Guilty – winny, Empty – pusty. Jedna odpowiedź twierdząca świadczy już o podejrzeniu problemów alkoholowych.

Wspomniałem, że nie mam wielkiego przekonania do wyników internetowych testów, bo, z tego co mi wiadomo, żaden z nich, zwłaszcza wykonany samodzielnie, nie może być w pełni wiarygodnym narzędziem diagnostycznym. Poza tym ich wyniki zależą w dużej mierze od absolutnej szczerości i otwartości testowanego, a to, w przypadku alkoholika, jest – delikatnie mówiąc – wysoce problematyczne. Oczywiście testy mogą być sugestią, podpowiedzią, wskazówką – jeśli zrobiłem ich dziewięć i z każdego wynika, że jestem alkoholikiem, to…

Jednak prawdopodobnie najkrótszy test wymyśliłem sam – proszę go jednak traktować z przymrużeniem oka: Jeżeli szukasz odpowiedzi na pytanie, “Czy jestem alkoholikiem?” albo podobne, to najprawdopodobniej jesteś, bo nikt zdrowy (nie uzależniony) nie wpadłby na to, żeby takie pytania sobie zadawać.

Jednak jako uczestnik spotkań Anonimowych Alkoholików nie zajmuję się diagnostyką, przyzwyczaiłem się raczej do prostego podejścia typowego dla tego środowiska (terapię skończyłem dawno temu, mityngi AA mam na co dzień): to ty sam musisz wiedzieć, czy jesteś alkoholikiem – jeśli uznasz, że nie, nie mam ci nic do zaoferowania, ale jeżeli tak, to możliwe, że będę w stanie ci pomóc. To wszystko.

W środowisku AA powtarzanych jest kilka, pozornie zabawnych, definicji alkoholika, które mogą być pomocne przy autodiagnozowaniu:

Alkoholik to ktoś, kto robi sobie przerwy w piciu. Zwyczajni ludzie, nieuzależnieni, robią sobie czasem przerwę w codziennych obowiązkach na wypoczynek, na jakąś imprezę, na zabawę – alkoholicy robią sobie czasem przerwę w piciu na normalne życie.

Alkoholik to ktoś, kto zawsze dokładnie wie, jak długo nie pije. Znakomite i bardzo trafne. Zawsze wiedziałem, kiedy ostatnio piłem i było to narzędzie do udawadniania sobie oraz innym, że nie mam problemu z piciem: Ja alkoholik?! Chyba zwariowałaś! Przecież ja już jedenaście dni nie piję!

Na koniec to, od czego zacząłem – alkoholik to ktoś, kto musi wyszukiwać powody swojego picia. Mniej czy bardziej świadomie, od pewnego momentu wiedziałem już albo czułem, że moje picie nie jest normalne, musiałem więc znaleźć racjonalne powody, dla których znowu się napiłem.

Jeśli doczytałeś ten tekst do końca, to zapewne też już wiesz…

źródło – DEON.PL

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ