“Interwencja policyjna” w domu Stefana Pakuły z Sunderland

0
397

W ślad za publikacją gazety NASZE STRONY – Stefan Pakuła, prosi o nagłośnienie okoliczności jakie go spotkały. -…

Interwencja policyjna w domu Stefana Pakuły z Sunderland zakończyła się trwałym pozbawieniem kontaktu z córką oraz utratą dorobku, w tym wielu cennych przedmiotów i samochodu, który zabrała była partnerka, matka dziecka. Polak, twierdzi, że już w dniu zdarzenia próbował wyjaśnić podstawy podjętych czynności, a umundurowani policjanci ignorując jego prośby o obecność tłumacza, realizowali bliżej nieokreślony plan. Kobieta korzystając z ich obecności zabrała dziecko i oddaliła się w nieznanym kierunku.
– 5 czerwca 2013 r. bawiłem się z córeczką, gdy nagle do moich drzwi zapukali policjanci. Otworzyłem drzwi. Sądziłem, że pomylili adres. Mieli jednak moje nazwisko. Kiedy policjant zaczął wyjaśniać o co chodzi poprosiłem o tłumacza, bo nie rozumiałem zbyt dokładnie o co mu chodzi – wyjaśnia Stefan Pakuła. – Nie spełniono mojej prośby. Po krótkiej rozmowie policjanci wyszli na zewnątrz, gdzie zamienili kilka zdań z moją byłą partnerką. Będąc za domem ostrzegła ich, że nagrywam rozmowę. Wrócili zabrali mi telefon i wyprowadzili z domu. Ponownie poprosiłem o tłumacza, ale mojej prośby nie spełniono.
Podczas dalszej obecności policjantów w domu Polaka, kobieta spakowała się i wraz z córeczką oddaliła się w nieznanym kierunku. Stefan Pakuł po raz kolejny spróbował uzyskać od policjantów wyjaśnienia całego zajścia.
– Ponownie poprosiłem o tłumacza. Usłyszałem, że to niemożliwe. Po chwili założono mi kajdanki na ręce. Zostałem aresztowany we własnym domu. Trafiłem do aresztu, z którego wypuszczono mnie około godziny 2.30 w nocy. Dowiedziałem się, że moja była partnerka z córką wróciła do swojego domu w Hull – wyjaśnia nasz czytelnik. – Oddano mi telefon i klucze od domu. Po przejrzeniu zawartości aparatu stwierdziłem, że nagranie dokonane podczas interwencji skasowano. Po chwili zostałem niemalże wypchnięty z posterunku. Potraktowano mnie jak niechcianego psa.
Po powrocie do domu Stefan Pakuła zobaczył, że zniknęły meble, wyposażenie kuchni oraz samochód osobowy marki Mazda 6. Polak postanowił wrócić na komisariat. Tam policjanci poinformowali go, że zajmą się sprawą i przekażą zgłoszenie do właściwego komisariatu.
– Dziś, po upływie blisko trzech lat dalej nie wiem jaki był powód mojego aresztowania oraz nie mam żadnej wiadomości na temat skradzionej mi własności. Pisałem do posłanki Julie Elliot z mojego miasta z prośbą o pomoc. Nie dostałem żadnej odpowiedzi – żali się Stefan Pakuła, prosząc o nagłośnienie okoliczności jakie go spotkały. – Pracowałem tu na wyspach ciężko od 2005 r. Auto, którym odjechała matka dziecka, było moją własnością, a ona widniała jako współubezpieczona na wypadek gdyby z dzieckiem trzeba było jechać do lekarza, gdy ja byłem w pracy. Dziecko nosi moje nazwisko. Bardzo tęsknię za moją córeczką. Mam teczkę pełną dokumentów związanych z moją prośbą o wyjaśnienie aresztowania.
Adam Andrzejko GAZETA NASZE STRONY

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ