Kradnę bo nie moje…. Mentalność ludzi w tej kwestii

0
765

Kradnę bo nie moje….

Mentalność ludzi w tej kwestii jest taka sama bez względu na miejsce zamieszkania i kraj pochodzenia.   Jakież to proste zabrać coś z miejsca pracy za co nie musimy płacić.
Mówią że praca z pieniądzem kusi , kusi do złego . Ale nie tylko pieniądz  staje się  obiektem pożądania , często produkt najtańszy jest najczęściej kradzionym. Gastronomia i sklepy to prawdziwy raj dla złodziei. Nie wiem dlaczego ale osoby starsze „wychowane” w realiach systemu komunistycznego bez większych oporów wynoszą na potęgę wszystko co się tylko da z miejsca pracy. Gastronomia to doskonały przykład, wiele lokali zatrudnia starsze kobiety do pomocy w kuchni. Babuleńki traktują magazyn kuchenny jako darmowy supermarket. Potrafią być na tyle bezczelne że wynoszą pełne torby w niedzielne wieczory.
Przykład, bardzo proszę:

Grażyna pracowała w jednej z chorzowskich pizzerii , w niedzielne przedpołudnie przyjechała do pracy z małą torebką na ramieniu. Wieczorem wychodząc przykleiły się do niej dwie duże torby , w torbach tych było dosłownie wszystko czym dysponował lokal , oczywiście w małych ilościach.
Mrożonki , mięsa, warzywa,sosy ,papier toaletowy itd…
Na pytanie dlaczego to zrobiła odpowiedziała że wszyscy tak robią .

Weronika dla odmiany obrała inną strategię . Każdego dnia wynosząc śmieci w jednym z worków ukryte było to co udało jej się nazbierać przez kilka godzin. O wyznaczonej godzinie na odbiór towaru czekała jej córka.

Nie tylko pomoc kuchenna bawi się dobrze, kucharze tez korzystają na głupocie i niewiedzy właściciela .
Przykład:

Marek w Wielki Piątek całą dniówkę klepał kotlety  przy braku klientów w restauracji , po skończonej pracy zapakował wszystko do plecaka i poszedł do domu aby spędzić święta na koszt pracodawcy.
Robert dla odmiany gotował gulasz  ale nie dla klientów tylko dla siebie . Wieczorem wlał w duży słój i zabrał z sobą . Podobno w domu  Roberta lubili gulasz ale Robert chyba nie lubił swojej pracy…

W UK nie jest lepiej, kucharze w hotelach zaopatrują się dosłownie we
wszystko. Jeden robił poranne zakupy w ilościach hurtowych, głównie boczek pakowany hermetycznie . Następnie sprzedawał taniej w pubie przy piwie a może za piwo. Taka wymiana, paczka boczku za browarek.

Pokojówki też nie są bez grzechu ,wynoszą ręczniki , pościele oraz środki czystości.
Jeden na drugiego przymyka oko bo wszyscy kradną na potęgę w myśl zasady „jak nie moje to mogę zabrać”
Nie jeden na wyspach wyposażył mieszkanie i lodówkę zupełnie za darmo.
Bar hotelowy to prawdziwe eldorado, alkohole znikają szybciej niż zostaną  dostarczane.  Barmani trzymają z kuchnią a jak wiadomo wszystko „kosztuje” , jeśli barman lub kelner chce dobrze zjeść to musi dobrze polać . A to że leje nie za swoje to już nikogo nie interesuje. Tak więc pięciolitrowe wiaderka z piwem na kuchni nikogo nie dziwią , a co z wódką ?
Wódka to nie problem , puste butelki napełnia się wodą i odkłada jako ostatnie w rzędzie na regale. Tylko barman wie którą butelkę zabrać na bar i jak ustawić nowe z dostawy. No cóż porządek musi być i w remanencie musi się zgadzać. Kelnerzy z kolei kombinują jak mogą na rachunkach oraz sprzedaży alkoholu  aby tylko jak najwięcej ugrać dla siebie .
Na personelu niższych szczebli się nie kończy, Managerowie hoteli to też „dobre ziółka „ Większość z nich  żyje lepiej od właściciela hotelu.

No i na koniec  jeszcze sztuciec .Tak sztuciec jest obiektem bardzo pożądanym , bo jak inaczej wytłumaczyć ciągłe jego braki . Klienci raczej sztućców nie zjadają , kraść też nie kradną bo oni wynoszą inne rzeczy.
Klienci kradną świeczniki, serwetniki , popielniczki ,papier toaletowy i mydło w płynie . Lista łupów jest długa , krótko mówiąc wszystko to co  znajduje się w zasięgu  oka i rąk  .

Nie tylko gastronomia przyciąga amatorów cudzej własności , budowlanka to też raj na ziemi.
Większość z budowlańców zabiera z sobą wszystko co są w stanie unieść z miejsca pracy. Większość z budowlańców  remont w swoim  domu zrobiła zupełnie za darmo, kafelki, rurki, kleje do kafelek , zaprawy murarskie itp. to wszystko pozostałości po przeprowadzonych pracach w domu klienta.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to że większość z tych osób nie zdecydowałaby się na kradzież w miejscu publicznym typu sklep. Wiadomo wstyd, publiczne oskarżenie o kradzież często połączone z wezwaniem policji a co za tym idzie wyciągnięciem konsekwencji. Na to większość  z nas nie mogłaby sobie pozwolić, łatwiej okraść pracodawce.

Więc dlaczego tak łatwo przychodzi nam kradzież w miejscu pracy? Może czujemy się bezkarni , ponieważ wszyscy dookoła  robią to samo , bo to takie proste i nic się nie stanie jak raz wezmę trochę dla siebie . Przecież szef ma kasę i się nie zorientuje  , tylko że ten szef też musi za to zapłacić i nikt mu tego towaru za darmo nie da. A jak ty jeden z drugim będziesz nadal wynosił to pewnego dnia szef zamknie biznes i  zostaniecie bez pracy.
No tak ale kogo to obchodzi, powagi sytuacji nigdy nie zrozumieją osoby które nie prowadziły i nigdy prowadzić nie będą własnego biznesu.

Zastanawiałem się czy kradzież w miejscu pracy ma jakieś plusy, kto mógłby skorzystać na tej formie kradzieży? Jedyne co przychodzi mi do głowy to osoby z nadwagą .
Dlaczego , otóż jak to mówią kradzione nie tuczy…..

Leszek Lewandowski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ