Ukryta Tożsamość

1
682

Ucieczka w świat wirtualny staje się naszą codziennością,dziś trudno wyobrazić sobie świat bez internetu , bez komórki na stałe połączonej z siecią . Zupełnie nieświadomie staliśmy się niewolnikami internetu, nawet teraz czytając ten artykuł jesteś w sieci. Świat przyspieszył , przyspieszyło nasze życie , w obecnym świecie jest coraz mniej nas dla nas samych.

Nie potrafimy już ta jak kiedyś wyjść na zewnątrz i poznać nowych ludzi, dziś o wiele prościej jest zamknąć się w czterech ścianach i uciec w świat wirtualnych znajomości. Codzienne obowiązki oraz coraz wyżej stawiane nam wymagania nie pozwalają nam na poznanie kogoś bliskiego.

Z pomocą przychodzi nam internet z tysiącami portali randkowych na których możemy poznać tą wyjątkową osobę czekającą tylko na nas , według zapewnień właścicieli portalu. Zapewne ta nasza wyjątkowa osoba swój profil ma już od roku lub dłużej i była  polecana innym osobą ale my jeszcze o tym nie wiemy, żyjąc w nieświadomości , będąc tak bardzo naiwnym.
I tak tkwimy w iluzji łudząc się że następnym razem spotkamy tego jedynego tą jedyną, jednocześnie zakładając profile na kolejnych portalach. Po kilku miesiącach i kilku nieudanych spotkaniach zaczynamy zmieniać swoje podejście i przestajemy szukać tej wyjątkowej osoby . Od teraz zaczynamy bawić się tymi wszystkimi naiwnymi nowymi osobami które podobnie jak my jeszcze kilka miesięcy temu szukały miłości
.
Magda Z. Mieszka w Bristolu, przyjechała do Anglii 7 lat temu wraz z chłopakiem. Wielka miłość od lat szkolnych nie przetrwała w nowym obcym świecie . Magda rozstała się z chłopakiem 4 lata temu. Wielkie załamanie i depresję udało się zwalczyć dodatkowymi godzinami w pracy, po kilku miesiącach Maga zapomniała o wielkiej miłości i znajomych.
Dwa lata temu Magda założyła profil na jednym z portali randkowych, reklamy bardzo zachęcały do wybrania właśnie tego portalu. No i zaczęło się , pierwsze wiadomości od nowych wielbicieli , codzienne sprawdzanie poczty z wypiekami na twarzy. W końcu  pierwsze spotkania i pierwsze rozczarowania.
Nie zrażając się pasmem niepowodzeń Magda zaczęła zakładać  nowe profile na  innych portalach , lecz z takim samym efektem. Większość z facetów przychodzących na spotkania nie miało nic wspólnego z osobami ze zdjęć zamieszczonych w sieci .
-Po pewnym czasie dotarło do mnie że całe te cyber randki to ściema a większość facetów liczy tylko na szybki numerek poprzedzony dennym gadaniem o miłości itp.
mówi Magda i dodaje
-wyszłam na idiotkę myśląc  że uda mi się znaleźć miłość której szukałam ale przeliczyłam się , cóż życie… Teraz jestem mądrzejsza i to ja dobrze się bawię umawiając się na spotkania  podczas których to ja rozdaję karty.

Cokolwiek miałoby to znaczyć…..

Drugim przykładem jest Roman G mieszkający w Londynie od 5 lat. Roman 42 letni  manager w firmie spedycyjnej. Roman całe swoje dotychczasowe życie poświecił dla kariery, studia w Polsce  , następnie praca i wyjazd do Anglii.
-Nigdy nie myślałem o założeniu rodziny , najważniejsza była kariera i osiągnięcie w życiu celu, mojego celu.  Udało się i jestem zadowolony ale , no właśnie to „ale”

przerywa rozmowę Roman aby po krótkiej zadumie  dokończyć
-widzisz gdy masz wszystko ,zaczyna docierać do ciebie że tak naprawdę nie masz nic, no czym są te przysłowiowe cztery ściany ,samochody i kasa na koncie bez tej bliskiej osoby. Nawet mam problem z wyjazdem na urlop ,nie wszystkie hotele oferują jedynki.

Roman opowiedział nam jak to szukał miłości w sieci,
-większość z kobiet z którymi się umawiałem okazała się oszustkami. Kobiety bezdzietne miały dzieci, stanu wolnego były mężatkami a te wolne szukały sponsora.

I dodaje
-w sieci miłości nie znajdziesz a na szukanie w świecie realnym nie mam czasu więc gdzie szukać?

A może warto czas spędzony w sieci zamienić na życie poza nią , sieć jest jak narkotyk od którego jesteśmy uzależnieni. Lecz nie należy się zniechęcać do szukania partnera w sieci ponieważ jest wiele par które właśnie w świecie wirtualnym rozpoczęły swoją miłosną przygodę .

Jedni szukają w sieci miłości a  inni  zrozumienia, przyjaciół . Obecnie internet oferuje nam  ogromną ilość serwisów społecznościowych oraz portali o wszelakiej tematyce, dla każdego coś dobrego. Portale społecznościowe dają nam możliwość śledzenia życia codziennego naszych „znajomych” , znajomych tylko z nazwy.
Większość z tych „znajomych” to osoby których nigdy  nie spotkaliśmy, nigdy nie zamieniliśmy z nimi słowa , jedyne co nas łączy to wirtualna znajomość .
Ktoś powie że w niczym to nie przeszkadza i dobrze się z tym czuje ale czy aby na pewno? Wirtualna znajomość to ogromne ryzyko kradzieży danych, zdjęć , osobowości a także majątku.

Dotkliwie przekonało się o tym małżeństwo Iwony i Arka mieszkających w Szkocji .
-przez 10 lat dorabialiśmy się  ciężko pracując i odmawiając sobie wszystkiego a teraz jesteśmy w punkcie wyjścia.
Mówi Arek , następnie Iwona zabiera głos
-od zawsze nasz wyjazd był związany tylko z zarobieniem pieniędzy na dom. Najpierw kupiliśmy działkę , następnie Arek jako budowlaniec wraz z bratem zaczął stawiać dom w systemie gospodarczym aby wyszło taniej. Każdy urlop poświęcaliśmy na budowę . Każdy ukończony etap świętowaliśmy wspólnie, wiadomo robienie zdjęć i wrzucanie na profil .
Łzy nie pozwalają kontynuować rozmowy.

-mieliśmy wspólny profil i kilkaset znajomych
kontynuuje Arek
-większość z tych osób to przypadkowo poznani ludzie na forach budowlanych , jak budujesz sam to każda wskazówka jest cenna a szczególnie od ludzi którzy są w temacie. Na profilu mieliśmy  album z opisem i fotografiami poszczególnych etapów budowy domu .Rok temu zakończyliśmy pracę łącznie z ogrodzeniem i ogrodem.
Umeblowaliśmy dom i postanowiliśmy przepracować jeszcze rok aby wrócić z jakąś gotówką .Cztery miesiące temu dokonano włamania z kradzieżą a następnie podpalenia domu. Nie mamy po co wracać.
Dom nie był jeszcze ubezpieczony.

Ta przykra historia może być przestrogą  dla innych osób chwalących się swoim dorobkiem na portalach społecznościowych.

Kolejne ryzyko związane jest z kradzieżą tożsamości. Wiele nieupoważnionych osób kopiuje nasze zdjęcia i udostępnia w sieci lub zakłada profile z naszymi danymi oraz fotografiami należącymi do nas . Najczęściej  kopiowanymi fotografiami z naszych profili to zdjęcia dzieci, większość tych zdjęć wykorzystują żartownisie umieszczający fotografie z głupim komentarzem w serwisach szydzących z „przeciętnego kowalskiego”
Oczywiście w sieci grasują pedofile wyszukujący zdjęć małych dzieci na własny użytek . Nie zapominajmy o tym umieszczając kolejną fotkę.

Czy należy zatem usunąć konta z portali społecznościowych , odizolować się od wirtualnej rzeczywistości aby czuć się bezpiecznie? Absolutnie nie, należy tylko być ostrożnym i uważać na to kogo zapraszamy do naszego wirtualnego świata.

Tylko że czasem naprawdę warto wziąć urlop od internetu i wyjść na zewnątrz, zobaczyć tak jak kiedyś otaczający nas świat, realny świat ten prawdziwy.

Leszek Lewandowski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ